18 października

JAK SIĘ ZABRAĆ DO NAUKI, GDY FEJSIK PRZESZKADZA? Przydanta aplikacja, Pani Swojego Czasu & Spice Girls

Dlaczego tak trudno jest nam się zabrać do nauki?

Mamy jej za dużo. Źle się nastawiamy, to jasne. Ale jest jeszcze jeden istotny szczegół. – Uwaga wybiórcza. – Niech ona będzie dzisiaj uznana za winną tych wszystkich marnie zaliczonych testów i wcale niezaliczonych wejściówek. Przecież coś musi być temu winne. Wiadomo, że my absolutnie nie.

My używamy zawsze zakreślaczy i czytamy każdy podrozdział tak długo aż go wreszcie zrozumiemy. Ha! Wolne żarty.
Wybiórcza? Pierwsze słyszę 

Zacznijmy od wytłumaczenia pojęcia uwagi wybiórczej.

Uwaga wybiórcza to nic innego jak mechanizm samodzielnej selekcji informacji/bodźców.

Mechanizm, dzięki któremu to ja wybieram zewnętrzne bodźce, które chcę odebrać w danej chwili. Teraz na przykład koncentruję się na pisaniu tego tekstu a nie wsłuchiwaniu się w tekst piosenki „Deep Water”, która właśnie nieśmiało, acz donośnie wybrzmiewa z głośników.

Czyli co? Mój wybór, moje bodźce, mój niezaliczony test i moje życie. – możesz zapytać.
No właśnie trochę tak. Trochę nawet bardzo tak.

Mimo przeszkadzajek

Zatem zastanówmy się, jak pozostać skoncentrowanym podczas nauki? Jak sprawić, że ten ukochany fejsik. Że ten nęcący Snapchat. Wymuskany – ładnymi – zdjęciami Instagram. Miauczący kot. I śpiewający sąsiad nie będą nam przeszkadzać?

Wystarczy wykorzystać swoją uwagę wybiórczą i dokonać właściwej selekcji bodźców. Ot, co! Banał, nie? Ale teraz wymyśliłam… Tylko, że gdyby to był aż taki banał to przecież nie chciałabyś czytać artykułu o takiej nazwie. I tu Cię mam! 

Ale nie o łapanie dzisiaj chodzi. A o to, by sobie nawzajem pomóc. Byś po przeczytaniu tego artykułu miała co najmniej jeden pomysł na to, jak pozostać skoncentrowaną w trakcie procesu nauki, a przez to też szybciej osiągnąć stan pod nazwą: „getting things  [learning] done”.

Leśna przygoda

Wesoło pożegnałam Tomato Timer. Za to jeszcze weselej, i z otwartymi ramionami przywitałam aplikację Forest. 

O co chodzi w tej „leśnej” aplikacji?

Ustawiasz konkretny czas – może to być 10, 60 albo 115 minut i poprzez kliknięcie przycisku „Plant” rozpoczynasz sadzenie swojego drzewa w swoim wirtualnym lesie.

Kiedy tylko dotykasz telefonu, aplikacja Ciebie upomina, żebyś wracała do pracy. A najgorzej jest wtedy, kiedy wyjdziesz z owej aplikacji. Twoje dopiero co zasadzone drzewo obumiera. I jest wszystkim przykro.

Bo im więcej drzew uzbierasz, tym lepiej. Twoje zasadzone wirtualne drzewa (czyli godziny, przez które byłaś skoncentrowana) mogą zostać posadzone również w realnym świecie. Świetna sprawa dla naszego środowiska.

Dwie strony świata

Jeżeli wizja wirtualnie obumierających drzew na ciebie raczej nie podziała, to zachęcam, byś wykorzystała swoje lenistwo w dobrym celu. – Pozostaw swój telefon w zupełnie innym miejscu, w którym będziesz się uczyć. 

Może nie od razu na przystanku autobusowaym. Ale na przykład w jednej stronie pokoju. Albo w kuchni. Czy na piętrze.

Kiedy już wygodnie ułożysz się w fotelu, przykryjesz kocem i popijając pyszną herbatę zaczniesz się uczyć, uwierz mi, że na pewno nie będzie ci się chciało wstawać do swojego telefonu. Szczególnie, gdy jest on hen daleko.

Energetyzująca bomba

Niestety brak naszej koncentracji podczas nauki często jest równoznaczny z brakiem naszej chęci do nauki. A chęć z kolei jest związana z motywacją. Dlatego musimy podkręcić naszą motywację, doenergetyzować samych siebie.

Dobrze wiesz, jak ogromnym wrogiem matematyki byłam przez całe swoje życie. Z resztą, co ja gadam, nadal nim jestem. Niestety, do matury jakoś trzeba się było z tej matmy przygotować. Nie dawało się skoncentrować. Nie chciało się. Nie było motywacji.

Aż bezpośrednio przed nauką, zaczęłam włączać na cały regulator piosenkę Spice Girls „Wannabe” i tańczyłam i śpiewałam na całe gardło. O rany, jak potem mi się super liczyło te zadania!

Spróbuj koniecznie włączyć energetyczny utwór, tańczyć, śpiewać i bawić się, wytworzyć trochę endorfin. A potem... potem do nauki!

Słonie są za duże

Ola Budzyńska, czyli Pani Swojego Czasu, mówi wciąż, wciąż i do znudzenia. – Dzielmy swoje duże, ogromniaste zadania (w tym wypadku obszerne materiały do nauki) na mniejsze, malutkie kroczki. Kroczki, które są tak śmiesznie małe, że po prostu nie sposób ich nie zrealizować.

Co, oczywiście, równa się z tym, że do nauki nie można zabierać się za pięć wpół do egzamin, tylko wcześniej. Zdecydowanie wcześniej.

Zjedz swojego słonia w kawałkach. No bo jak to tak, żeby całego od razu. Przecież to można pęknąć z przejedzenia!


Masz wybór

Bardzo bym chciała, żeby fejsik nadal przeszkadzał, ale żebyś ty potrafiła dokonać odpowiedniej selekcji i wybrać te bodźce, które akurat teraz, podczas nauki, są tobie najbardziej przydatne. Albo najmniej szkodliwe. 

To co, śmigaj po nóż i kroimy tego naukowego słonia!

Źródło zdjęcia: Green Chameleon, Unsplash.



4 komentarze:

  1. Co prawda naukę mam już dawno za sobą ale tak jest, zadania trzeba porcjować aby ostatecznie połknąć w całości. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko, gdy zabieramy się do nauki, ale w ogóle, gdy zabieramy się do czegokolwiek. ;)

      Usuń
  2. Ja podobnie jak koleżanka, uczylam sie dawno temu, ale chyba nie wyszlam z wprawy :D dobrze ze wtedy az tak bardzo fejsbuk nie przeszkadzal :D

    OdpowiedzUsuń

TOP