12 sierpnia

JAK ZDAĆ PRAWKO? Czego nauczyłam się zdając prawo jazdy? 9 lekcji przydatnych w WORDzie.

Mimo tego, że szkoła, w której uczyłam się jeździć twierdziła, że zrobi ze mnie mistrzynię kierownicy, która na milion procent zda za pierwszym, mistrzynią wcale się nie stałam i pierwsze podejście nie było moim ostatnim. Do egzaminu przystępowałam trzy razy.

Możesz się śmiać, ale słyszałam o kobiecie, która zdała dopiero za siedemnastym razem. Tak, siedemnastym. Możesz podziwiać, ale znam dużo osób, które egzamin praktyczny ukończyły wraz z pierwszym podejściem. Uważam, że to nie jest żaden wstyd czy wielka duma zdać za pierwszym, trzecim, ósmym albo jedenastym. Tak naprawdę chodzi tylko o efekt naszego starania. A ten chcemy by był pozytywny.



Nie uważam się za osobę niezwykle doświadczoną w dziedzinie zdawania prawa jazdy. Jednak w te wakacje w WORDzie bywałam średnio raz na dwa tygodnie. I jest kilka rzeczy, których, dzięki tym bardziej lub mniej radosnym wizytom, się nauczyłam. Kilka lekcji, którymi z Tobą koniecznie chcę się podzielić, by żyło się Tobie lepiej i byś zdał chociaż za drugim.

lekcja pierwsza: Dużo  t r e n u j.


To absolutny banał. Banał, do którego ja sama musiałam dojrzeć. Naprawdę. Jeżeli idziesz z byle jakim przygotowaniem na teorię, to spodziewaj się byle jakiego wyniku egzaminu. Jeżeli nie jeździłeś miesiąc, a dzisiaj masz egzamin praktyczny, to nie wiem, po co tam idziesz.

Wykup sobie kilka jazd, najlepiej trzy dni przed. Codziennie wsiadaj w auto i jedź. Przyzwyczajaj siebie do podobnych zachowań. Łatwiej będzie tobie iść na egzamin i po prostu zdać wiedząc, że jesteś już w to wdrożony.

Przed moim drugim egzaminem, po dwutygodniowej przerwie wykupiłam sobie jedną (!) jazdę i nie wiem, na co ja liczyłam. Pani egzaminator oblewając już mnie, powiedziała krótko: To był naprawdę słaby egzamin. I ja się z nią zgadzam. 

lekcja druga: Przyjmij  s w o j e  błędy na klatę.


Uwaga! Egzaminatorzy to nie są ludzie czyhający tylko na twoje przekroczenie podwójnej ciągłej, najechanie na pole wyłączone z ruchu albo wymuszenie nie zatrzymując się na stopie. Egzaminatorzy to pracownicy, którzy chcą jak najlepiej wykonać swój zawód. Oni mówią, że „wynik egzaminu jest negatywny” tylko dlatego, że wynika to z popełnionych przez ciebie błędów. Wcale nie z ich wewnętrznej potrzeby unieszczęśliwiania jak największej liczby osób w jak najkrótszym czasie.

Nie rozumiem tych, którzy piszą apelacje. Tych, którzy mówią, że to wina egzaminatora. Albo jeszcze lepiej obwiniają tego, kto im wyjechał czy wtargnął na jezdnię. No nie. Wina leży tylko po twojej stronie. Gdybyś jeździł dobrze, błąd by się nie zdarzył. Gdybyś nie zapatrzył się na jakąś reklamę, zauważyłbyś ten samochód nadjeżdżający z prawej.

Jesteśmy w końcu dorośli, więc bierzmy odpowiedzialność za swoje błędy. Nie obwiniajmy innych za nasze porażki.

lekcja trzecia: N i e  stresuj się.


Potraktuj ten egzamin tylko jak kolejną jazdę. Jazdę, ale bez podpowiedzi instruktora. Nie patrz na monitor znajdujący się po prawej stronie. Miej minę egzaminatora totalnie gdzieś. Rób swoje. Patrz swoje. Jedź swoje.

Stres jest najgorszym doradcą. Osoby z najlepszym przygotowaniem nie potrafią ogarnąć nawet najprostszej drogi, bo a to zaczyna im się robić słabo, a to trzęsą im się nogi, a to nie potrafią się skupić.

Całe mnóstwo poradników i artykułów o tym, jak poradzić sobie ze stresem, zostało już stworzone. Wszystkie mówią mniej więcej to samo – oddychaj głęboko, przenieś się myślami w miłe miejsce, jedz czekoladę, uśmiechaj się. Nie musisz wcale tego słuchać. Warto, byś znalazł swój sposób na stres. Mój to modlitwa. Nie ma dla mnie niczego lepszego.

lekcja czwarta: U w i e r z  w siebie.


Zaraz po tym, jak egzaminator powiadomił mnie o pozytywnym wyniku egzaminu, dodał jeszcze coś. – Więcej wiary w siebie.

A co tam, weź sobie też do serca jego słowa. WIĘCEJ WIARY W SIEBIE. Więcej wiary w twoje możliwości. Więcej wiary w twoje umiejętności. Więcej wiary w twój sukces.
Nie nastawiaj się negatywnie do kolejnego egzaminu. Po prostu uwierz. Uwierz w to, że jesteś w dobrym miejscu o dobrym czasie i dostaniesz tylko dobrą wiadomość. Ta wiadomość wcale nie będzie zależała od tego, czy ten egzaminator jest miły, czy ta trasa jest prosta, czy to sprzęgło jest zużyte. Ta wiadomość będzie zależała od tego, jak bardzo uwierzysz i jak bardzo zapragniesz ją usłyszeć.

Naprawdę wierzę w Twój sukces. I Ty w niego uwierz.

5 lekcji praktycznych:  w i e d z a.


! Ogarnij na łuku dwa newralgiczne momenty, od których zależy całe powodzenie na placu manewrowym.

!! Zwracaj uwagę na to, czy włączyłeś/wyłączyłeś kierunkowskaz po każdym wymagającym tego manewrze.

!!! Patrz w lusterka za każdym razem, gdy ruszasz, kiedy chcesz kogoś/coś ominąć, kiedy zmieniasz pas ruchu.

!!!! Pamiętaj o eko-jeździe. Rozpędzaj się tam, gdzie można. Nie jedź na za wysokich obrotach silnika.

!!!!! Kiedy egzaminator ponawia jakieś pytanie, zastanów się, zanim na nie odpowiesz (np. czy jest pani gotowa do jazdy albo czy jest pani świadoma tego, co robi).

Mówię Ci, jeżeli już tylu osobom się udało. Jeżeli tyle osób już jeździ, to dlaczego Ty masz być tą, której nie uda się zdać? Mocno Ci kibicuję! Daj znać, jak Tobie poszło.

16 komentarzy:

  1. To prawa jazdy to mam jeszcze daleko ze względu na wiek. ;) Ale sadzą że ten post jest bardzo przydatny i trafia do zakładek.

    Pozdrawiam i zapraszam:
    Mój blog-KLIK!
    Moja strona na fb
    Mój instagram

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja trafiłem na marną szkołę jazdy, więc nie wiedziałem nawet, że jestem marnie przygotwany do tego egzaminu. Niemniej jednak egzaminator oblał mnie za, uwaga...ŚNIEG. Następny termin miałem już na szczęście po roztopach :) Zdałem też za trzecim razem po wykupieniu dodatkowych 8 godzin jazd - u innej firmy niż robiłem kurs - polecam wszystkim taką metodę. Z egzaminatorem to jest loteria, ale jak człowiek jest dobrze przygotowany, to przynajmniej do siebie nie może mieć pretensji jak obleje.
    A co do krytyki - bardzo często zdarza się, że w trakcie jazdy egzaminacyjnej słysząc "błąd" już wpadamy w panikę. Z takim podejściem to nie wróżę nikomu nic dobrego. Są przecież gezaminatorzy ludzie, więc jeśli jesteśmy w stanie te błędy zauważayć ,to żaden egzamin nie będzie straszny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję ! Ja po siedemnastym razie odpuściłem zdawanie. Ogólnie wiem jak to wygląda i niestety, jeżeli ktoś nie zda - musiał nie zdać, jego umiejętności nie mają tu nic do rzeczy (w większości przypadków). Instruktorzy celowo uwalają, aby później pojawić się z łapówką i w ten sposób przyśpieszyć proces. Zatem - szerokiej drogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, nie poddawaj się! Ja trochę nie wierzę w korupcję, bo nawet, gdy pytałam egzaminatora o szkołę jazdy, którą poleca, nie chciał powiedzieć, bo stwierdził, że to będzie właśnie "korupcja". Myślę, że oni akurat baardzo dbają o takie rzeczy :) Powodzenia Adrian!

      Usuń
  4. Wezmę je sobie do serca, bo właśnie będę zapisywać się na prawko. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, powodzenia! Wybierz dobrze szkołę jazdy :)

      Usuń
  5. Rzeczywiście, wierzę na słowo, że nauka jazdy to nie tylko wlasnie ta nauka ;) mam nadzieje, ze niedlugo bede mogla sama wyprobowac, jak bede sie uczyc jezdzic ;) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepsza metoda, aby zdać prawo jazdy jest nauczyć się jeździć! :) Ostatecznie jak powiedziala jedna pani na kursie (wykladowca), nie kazdy musi byc kierowca i ja sie z tym stwierdzeniem absolutnie zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Najlepsza metoda, aby zdać prawo jazdy jest nauczyć się jeździć! :) Ostatecznie jak powiedziala jedna pani na kursie (wykladowca), nie kazdy musi byc kierowca i ja sie z tym stwierdzeniem absolutnie zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam ten post już trzeci raz i celowo dzisiaj do niego wróciłam bo w czwartek czeka mnie ten ciężki dzień. No nic mam nadzieję, że będzie dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy możesz ocenić na ile ma wpływ stosunek instruktora podczas kursu? Czy dzięki niemu/jej było Ci łatwiej czy raczej podchodzili do tego kursu hurtowo - klient jak każdy inny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o stosunek INSTRUKTORA (nie egzaminatora) do uczącego się to ważne jest to, by lekcje nie były wyjątkowo stresującymi godzinami kończącymi się płaczem, a czasem, podczas którego i instruktor i uczeń dają z siebie wszystko, a lekcja kończy się podsumowaniem co super szło, a co jeszcze trzeba poprawić, bo hej! jeżdżenie ma być przyjemnością. Byłam w kilku szkołach jazdy. Zdecydowanie najlepiej jeździło mi się w ostatniej, ponieważ instruktor nie podchodził do kursu hurtowo - był życzliwy, uśmiechnięty i przekazał mi masę wiedzy. To bardzo ważne. :)

      Usuń
  10. Bardzo ciekawy temat, kilka ciekawych rad na pewno się komuś przyda. Człowiek mądry po fakcie. A pamiętasz jak się stresowałaś ? :)

    OdpowiedzUsuń

TOP